środa, 4 stycznia 2012

Opinie Weterynarz Wrocław. Moje doświadczenia.

Jak wiecie, Mila dużo choruje... Niestety wizyty u weterynarzy to w takiej sytuacji konieczność. Mam parę spostrzeżeń dotyczących weterynarzy i jeśli komuś się przyda nasze doświadczenie - to dobrze.
Mila jest od samego początku pacjentką Żako - i doktor Riwany Antczak. Następnego dnia po zakupie i przyjeździe do domu, byłyśmy u pani doktor, która znalazła u niej pasożyty i inne paskudztwa. Pięknie ją z tego wyprowadziła. Potem inne choroby skóry, na które brała antybiotyk. Potem zaczął jej łysieć pyszczek i też poszliśmy do żako, ale była inna lekarka, która pobrała wymaz w kierunku grzybów. Nasz treser jednak polecił nam swoją lekarkę - bo podejrzewał nużycę. I słusznie podejrzewał. Pani lekarka Sylwia Dżugaj nie wywarła na mnie dobrego wrażenia. Nie przywitała się z psem, a to w końcu jej pacjent. No ale trudno... Kazała psa posadzić na stół, bo musiała pobrać zeskrobiny, czym Mila już sie zestresowała. Kazała ją mocno trzymać, położyła ją, kazała trzymać za łapy - istny hardcore... Mila piszczała, płakała, szarpała się... Masakra. W momencie kiedy dała Mili chwilę przerwy, przytuliłam psa mocno, bo widziałam, że jest źle. A ona do mnie z krzykiem, że tylko nagradzam jej złe zachowanie i uczę ją, że tego trzeba się bać... Więc jej odpowiedziałam, że na wychowanie to my chodzimy do Marcina a do niej na leczenie i żeby na tym sie skoncentrowała. Ojjj foch był jak stąd na Madagaskar.
Faktem jest, że zdiagnozowała chorobę i dała nam super leczenie. Wybiliśmy cholerstwo raz na zawsze (oby). Jednak jej postawa totalnie mi nie pasowała, dlatego nigdy więcej się tam nie wybiorę - a jest to okolica ul. sienkiewicza i nowowiejskiej. Potem jeszcze pani sie poskarżyła Marcinowi - treserowi, że ja zrobiłam aferę... cóż pani musi mieć jakiś problem skoro tak się poczuła urażona, należy jej tylko współczuć.
Kolejny lekarz jaki zajął się Milą to podobno najlepszy wrocławski specjalista- dr Wojciech Hildebrand. Kolejka w jego prywatnym gabinecie potwierdza tą hipotezę. Pan doktor bardzo miły, zakochany w swojej akademickiej działalności. Jest ordynatorem na klinikach. To on załatwiał nam zabieg usunięcia brodawczycy. Umówił nas do swojego kolegi chirurga, nic nas nie obchodziło. Bardzo fajnie i wygodnie. Pana doktora, mimo iż mało mieliśmy styczności także serdecznie polecam.
Operował dr Pyrka. Przemiły człowiek. Zabieg trwał parę minut, dał nam zalecenia, wybudził psiaka, rachunek obniżył - rewelka. Także polecam.

Dla porównania byłam wczoraj z Milą w Żako u dr Antczak. Robiłyśmy znowu zeskrobiny. To już Mili czwarty taki zabieg. Trzeci raz w Żako i jak zwykle tam, bez żadnych problemów. Mila stała na ziemi, ja trzymałam jej główkę, pani doktor wycięła nożyczkami włosy, potem zeskrobała materiał i podziękowała za współpracę. Mile wygłaskała, wytarmosiła. Pies po tym badaniu położył się na plecach i rządał głaskania po brzuchu :) To chyba świadczy o idealnym podejściu do pacjenta...
Po badaniu u pani Dżugaj, Mila stała trzęsąca się pod drzwiami i chiała uciekać...
Nic dodać, nic ująć.

0 komentarze: