poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Zelmer serwis

Miałem w sobotę przyjemność udać się do autoryzowanego serwisu Zelmera. Jakieś 2 tygodnie temu pozostawiłem tam blender Zelmera. W sobotę chciałem już odebrać go. Zakład był czynny, ale szefa nie było. Było za to kilku panów, którzy zupełnie jak szef nie szczędzą sobie mocnych trunków. Gdy pojawił się jeden z panów nastąpiła rozmowa:
WW: - Przyszedłem odebrać Blender Zelmera
Pan: - Nie ma szefa, ale poszukam. Co to ma być? Odkurzacz Zelmera, tak?
WW: - Nie, Blender Zelmera!
Pan: - Tak, Tak, już szukam.
Teraz słyszę rozmowy na zapleczu. Klient przyszedł po odkurzacz Zelmera.
Pan: - Na jakie nazwisko?
WW: - Wyzga!
Wiedząc, ze do pana chyba nie dotarło dodałem:
- Blender Zelmera, nie odkurzacz.
Pan: Jakie to nazwisko?
WW: - Wyzga!
Tutaj znowu następuje przerwa, bo pan szuka na zapleczu dobre kilka minut. Ku mojemu zaskoczeniu, nadal patrzy na różne odkurzacze, a nie szuka Blendera.
Między czasie odpalam na telefonie przeglądarkę, żeby znaleźć zdjęcie przedmiotu, który chciałem odebrać.
Nagle widzę pana z telefonem i słyszę, że rozmawia z szefem. Oto co Pan mówi do szefa:
- Kiedy będziesz? Jest klient. Przyszedł po ODKURZACZ Zelmer na nazwisko BLENDA.
W tym momencie skapitulowałem. Jedyne co mi pozostało to pokazać zdjęcie i czekać na szefa, który na szczęści pokazał się kilka sekund później. Oznajmił, że nadal czeka na części.
I tak oto nadal nie ma blendera, ale za to jest piękna historia.

Brak komentarzy: